O Mnie

Nazywam się Jacek Ciepiela. Mam 37 lat. Od dnia narodzin żyje z wyrokiem. Przyszedłem na świat z bezwzględną i rozległą wadą rdzenia kręgowego, która przekreśliła moje szanse na samodzielność, nie pozwalając mi nawet zasmakować luksusu sprawności. Nigdy nie miałem na nią wpływu, a moje życie od zawsze jest jej podporządkowane… W moim przypadku, wada rdzenia kręgowego jest bardzo poważna. Współistnienie przepukliny oponowo-rdzeniowej na zawsze przekreśliło moje szansę na wyzwolenie się od wózka inwalidzkiego. To właśnie z jej powodu, pomimo intensywnych terapii i opieki specjalistów, jakimi otoczony jestem od urodzenia, nigdy nie chodziłem.

Pierwszą operację przeszedłem już w pierwszej dobie swojego życia. Polegała ona na zamknięciu rdzenia w miejscu wystąpienia wady. Niestety, operacja – chociaż była koniecznością – nie miała mocy, by uchronić mnie przed niepełnosprawnością ruchową.

 

Następstwem wady rozwojowej jest niedowład kończyn dolnych, bolesny i dokuczliwy pęcherz neurogenny. Żyje bez lewej nerki – jest to następstwo zakażenia układu moczowego, które było tak silne, że odcisnęło swoje piętno również na innych narządach. Skolioza, kifoza, lordoza – wady postawy i ogromne skrzywienie kręgosłupa to skutek życia spędzonego na wózku.

Chociaż nie istnieje nic, co pozwoliłoby mi poczuć własne nogi i pójść na spacer o własnych siłach, nigdy się nie poddałem. Żyje i cieszę się każdym dniem. Codziennie dąże do maksymalnej sprawności fizycznej, lubię dbać o własne zdrowie i formę. Aktywnie uczestniczę w życiu społecznym, biorę udział w obozach sprawnościowych. Nie zrezygnowałem z walki o siebie.